Strona główna


Dawno, dawno temu, ale teraz to już całkiem poważnie dawno, bo zaraz po tym, jak Pan Bóg wziął się za stwarzanie świata, popatrzył z góry na nieco spłaszczoną kulę ziemską (niechcący oparł się na niej chwilę wcześniej), a potem zaczął ją doskonalić. Z grubsza była gotowa, ale wymagała dopieszczenia. Była nieco surowa i nazbyt naturalna, jak kobieta przed nałożeniem makijażu. Zapatrzył się na nią Pan Bóg, zmarszczył czoło, a potem wziął się do pracy.

- Tu będą rosły palmy. – mówił i palmy wyrastały.

- A tu będzie płynął strumyczek. - mówił i strumyczek pluskał wesoło.

- Tu jest miejsce na ostre krawędzie wysokich skał. – mówił i grzebienie szczytów wzbijały się pod niebo. Pracował tak parę dni, niektórzy twierdzą, że sześć, ale kto to może wiedzieć prócz niego samego i zastępów anielskich? Zresztą aniołowie mieli wtedy inne rzeczy na głowie, niż nadzorowanie Stwórcy. Akurat jeden z nich, niejaki Lucyfer, co po naszemu znaczy Niosący Światło, postanowił założyć własną frakcję. To jednak temat na inną rozprawę. Pan Bóg dokończył swego dzieła, a potem, jak to zwykle po robocie bywa, zdrzemnął się troszeczkę. Onej to właśnie chwili mały aniołek, zachęcony i zwabiony niezwykłym urokiem nieskalanej jeszcze cywilizacją ziemi, zaczął brykać po jej zakątkach. Podfruwał to tu, to tam, podziwiając piękno stworzonego świata. Wreszcie, gdy zwiedził już wszystkie jego zakątki i to bez pomocy jakiegokolwiek biura podróży, czyli za zupełną darmochę, wrócił do nieba. Zbliżył się do Pana Boga i nieśmiało trącił Go w bok. Stwórca ziewnął, przeciągnął się, a potem spytał grzecznie:

- Dlaczego mnie budzisz, mały aniołku ty mój?

Aniołek skłonił się pięknie.

- Zwiedzałem cały świat, Panie, - odparł dźwięcznym głosikiem, bo aniołki muszą mieć dźwięczne głosiki, żeby pięknie alleluja śpiewać, - i zajrzałem w jedno miejsce. O, tu!

Wskazał paluszkiem. Pan Bóg zmarszczył brwi.

- Tak, - mruknął, - widzę. No i co?

- Niby nic, - wzruszył ramionkami aniołek, - ale coś mi się tu nie zgadza. Wszystkie rzeczki płyną o tak, a ta tutaj odwrotnie.

Stwórca przyjrzał się uważnie. Faktycznie aniołek miał rację! Mała rzeczka zamiast płynąć w kierunku większej, to toczyła swe wody w odwrotną stronę. Już nawet u jej źródeł zrobił się całkiem pokaźny kleks!

- Ups, - Pan Bóg podrapał się po łysinie, - a to ci checa! I co ja teraz zrobię? Wszystkie rzeczki są nazwane, a jeśli zmienię bieg tej tutaj, to trzeba będzie i nazwę zmienić.

- A jak nazwałeś tę rzeczułkę, Panie? – spytał aniołek.

- Przepięknie, - odparł dumnie Stwórca, ona się nazywa Arkw.

- To zmień jej kierunek, a nazwę odwróć.

- Wkra? – mruknął Bóg, jakby smakował kawałek sernika. – Wkra, całkiem nieźle.

Gdy tylko wypowiedział wspak nazwę rzeczki, ta natychmiast zmieniła bieg. Teraz wszystko było w należytym porządku. Źródło stało się źródłem, a ujście ujściem.

- Och, jak pięknie – zaklaskał w dłonie aniołek. - Alleluja!

Pan Bóg uśmiechnął się szeroko.

- Na pamiątkę całego zdarzenia nakazuję, - powiedział do wszechświata, aby gdy powstanie tu jakaś wioska nadano jej miano Błędowo, bo Pan Bóg popełnił tutaj błąd.

Po wielu, wielu latach spełniło się proroctwo Pana Boga. Nieopodal Wkry założono osadę, a potem wioskę i nadano jej nazwę Błędowo.

 
Szukaj
Podziękowania
Galeria